EURACTIV: Europa wysycha: O kryzysie wodnym, który zmienia oblicze kontynentu

Jak podaje EURAVTIV: Europa staje się polem pogodowych kontrastów z wodą w tle. Podczas gdy środkowo-wschodnie kraje Starego Kontynentu walczą z suszą południowy-zachód zmaga się z gwałtownymi ulewami. Czy można jeszcze zmienić ten niepokojący trend?

Marzec 2025 roku przejdzie do historii jako miesiąc bez kropli deszczu w wielu częściach Europy. Ren – hydrologiczny kręgosłup kontynentu – osiągnął dramatycznie niski poziom, a gleby od Alp po Skandynawię zaczęły pękać z braku wilgoci.

Prognozy na kolejne miesiące nie pozostawiają złudzeń: Europa zmierza ku najdotkliwszej w historii suszy. A Polska, już dziś zmagająca się z dramatycznymi niedoborami wody, znajduje się w samym środku tego kryzysu.

Klimatyczne skrajności niszczą spójność środowiska

Europa staje się sceną pogodowych kontrastów. Podczas gdy północne Niemcy, Dania czy Polska Wschodnia walczą z głęboką suszą, południe kontynentu – od Portugalii po Włochy – doświadczyło powodzi i katastrofalnych opadów.

Skrajności te  prowadzą do pogorszenia kondycji gleb, zniszczenia ekosystemów i strat w rolnictwie. Gdy jedni walczą z błotem, inni z pyłem.

Symbolem wysychającej Europy staje się Ren. W kwietniu 2025 r. w Kolonii poziom wody spadł do zaledwie 1,54 metra – połowy średniej z poprzednich lat. Zatrzymanie żeglugi to zaledwie jeden z problemów.

W grę wchodzą także ograniczenia w produkcji energii, chłodzeniu reaktorów i dostawie wody dla milionów ludzi. Spadające przepływy rzeczno–jeziorne zaczynają zagrażać nie tylko logistyce, ale także bezpieczeństwu państw.

Wbrew stereotypowi „zielonej Polski”, nasz kraj należy do najbardziej deficytowych pod względem zasobów wodnych państw Unii Europejskiej. Z danych wynika, że statystyczny mieszkaniec Polski ma do dyspozycji mniej wody niż przeciętny obywatel Egiptu.

Powód? Zmiany klimatu – tak, ale również dziesięciolecia zaniedbań w gospodarce wodnej: zabetonowane miasta, prostowane rzeki, osuszane mokradła i brak retencji.

Eksperci nie mają wątpliwości – Polska nie cierpi wyłącznie z powodu braku opadów, ale przede wszystkim z powodu nieumiejętnego zarządzania wodą.

Problem dotyczy w szczególności rolnictwa, które w warunkach suszy staje się coraz mniej wydajne i coraz bardziej kosztowne. W dłuższej perspektywie skutki mogą objąć też przemysł, energetykę i zdrowie publiczne.

Z drugiej strony w Hiszpanii i Włoszech dochodzi do ulew i lokalnych podtopień, gdyż infrastruktura w tych rejonach Europy nie jest przygotowana na przyjmowanie dużej ilości opadów atmosferycznych.

W konsekwencji silne deszcze powodują utrudnienia komunikacyjne, a otrzymywana w ten sposób woda nie jest retencjonowana i wykorzystywana w zrównoważony sposób.

Europa reaguje: od planów do strategii

W obliczu tych skrajnych zjawisk atmosferycznych konferencja UNCCD COP16 zyskała nowy, alarmujący kontekst. Główne tematy to pustynnienie, degradacja gleb, susze i zarządzanie wodą.

Unia Europejska podczas obrad obrała rolę lidera w tej dziedzinie. Jej działania obejmują m.in. opracowanie Światowego Atlasu Suszy oraz raportu dotyczącego ekonomiki działań zapobiegawczych wobec suszy. Oba dokumenty mają stanowić kompas dla polityki wodnej na najbliższe dekady.

W ramach szczytu One Water Summit, który odbywał się na marginesie konferencji UNCCD COP 16 UE zainicjowała działania mające na celu zwiększenie odporności kontynentu na przyszłe kryzysy wodne.

Wśród priorytetów znalazły się promocja zrównoważonego zarządzania wodą, integracja polityk klimatycznych i środowiskowych oraz uruchomienie innowacyjnych inwestycji w infrastrukturę wodną.

Polska strategia: między monitoringiem a renaturyzacją

Również Polska stara się zaradzić wodnemu kryzysowi. Niestety temat ten nie jest głównym elementem polskiej prezydencji. Kluczowe działania koncentrują się obecnie wokół Odry – rzeki, która jeszcze niedawno była symbolem ekologicznej katastrofy, a dziś stanowi poligon dla testowania nowych rozwiązań.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska prowadzi monitoring jakości wód, wdraża interwencyjne systemy ostrzegania przed zakwitami „złotej algi” i rozwija hydrologiczne modele prognostyczne.

Równolegle toczą się prace legislacyjne nad nowelizacją tzw. specustawy odrzańskiej – w planach są m.in. ograniczenia dla wielkich inwestycji hydrotechnicznych i wzmocnienie procesów renaturyzacji rzek. Inicjatywy te wpisują się w unijną filozofię „rozwiązań opartych na zasobach przyrody”, która zakłada odbudowę naturalnych zdolności retencyjnych krajobrazu.

Głos w sprawie Odry zabierają także organizacje pozarządowe, apelując o natychmiastowe działania ze strony państwa.

– Problem zanieczyszczenia polskich rzek, w szczególności Odry, niestety nie jest traktowany wystarczająco poważnie przez polskich decydentów. Nadal nie znowelizowano specustawy odrzańskiej, która miała chronić Odrę, a przyczynia się do dalszego jej niszczenia, gdyż prowadzi do postępującej regulacji rzeki – mówi Mikołaj Gumulski, koordynator kampanii klimatycznych w Greenpeace Polska.

– Niedługo miną trzy lata od katastrofy na Odrze, w tym czasie jedyne co realnie się poprawiło, to monitorowania rzeki. Życie w Odrze nadal się nie odrodziło po tym ogromnym wymieraniu z roku 2022 – wskazuje.

Przypomina, że zeszłym roku złota alga ponownie zabiła tysiące ryb w Jeziorze Dzierżno Duże na Śląsku, „a w ciągu najbliższych miesięcy ponownie będziemy z niepokojem przyglądać się sytuacji na Odrze w obawie o kolejne wielkie wymierania”.

Ekspert dodaje, że „za tę sytuację odpowiadają w głównej mierze zrzuty słonych ścieków do Odry ze śląskich kopalń węgla kamiennego, które tworzą warunki dla rozwoju słonolubnej złotej algi. Zagrożona katastrofą jest także i Wisła.”

W ostrych słowach zwraca uwagę, że „to musi się wreszcie skończyć, kopalniom trzeba odebrać licencję na zabijanie”.

Powinny więcej płacić za zrzucane zanieczyszczenia oraz muszą pilnie w ciągu najbliższych kilku lat dokonać inwestycji w oczyszczanie zrzucanych przez nie ścieków. Życie w Odrze trzeba ratować, rząd i parlament muszą wreszcie podjąć konkretne decyzje w obronie ludzi i przyrody – uważa Gumulski.

Wypowiedź ta oddaje frustrację środowisk społecznych i eksperckich wobec braku wystarczającej reakcji instytucji publicznych. Podkreśla również konieczność nowelizacji obowiązujących aktów prawnych oraz wprowadzenia realnych mechanizmów egzekucyjnych wobec największych trucicieli.

To przykład, jak wyzwania związane z ochroną środowiska mogą być równie pilne jak kwestie cyfrowe czy technologiczne – i wymagają równie zdecydowanego działania administracji.

Woda jako czynnik geopolityczny i społeczny

Susza i niedobory wody odbijają się szerszym echem w społeczeństwach. Prowadzą do pogłębiania nierówności społecznych, migracji, konfliktów i destabilizacji gospodarczej.

Już teraz brak wody pitnej jest jednym z powodów protestów społecznych – choćby w Urugwaju, gdzie mieszkańcy wystąpili przeciwko planom budowy centrum danych Google ze względu na zużycie lokalnych zasobów wodnych.

Woda staje się surowcem strategicznym – równie ważnym jak ropa czy gaz. Kto ma wodę, ten ma wpływ. Dlatego też jednym z głównych celów obecnej Komisji Europejskiej jest opracowanie Strategii Odporności Wodnej UE – dokumentu, który pozwoli państwom członkowskim przygotować się na długofalowe wyzwania związane z wodą, żywnością i klimatem.

Czy Polska zdąży?

Pytanie o przyszłość kontynentu i samej Polski w kontekście kryzysu wodnego brzmi coraz bardziej dramatycznie. Czy kraj z tak ubogimi zasobami wodnymi, uzależniony od przemysłowego rolnictwa i niskiej retencji, zdoła przystosować się do nowych warunków? Czy lokalne plany zarządzania wodą staną się realnym narzędziem, czy pozostaną jedynie dokumentami?

Odpowiedź na te pytania wymaga nie tylko woli politycznej, ale także odwagi w przewartościowaniu dotychczasowego podejścia do rozwoju. Susza 2025 roku może być punktem zwrotnym – jeśli potraktujemy ją jako ostatni dzwonek do działania.

W przeciwnym razie Europa, z Polską w pierwszym rzędzie, znajdzie się w sytuacji, w której o wodę będziemy walczyć tak, jak niegdyś o węgiel.

Źródło: EURACTIV.PLAutor: Michalina Szpyrka

Fot. Domena Publiczna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

×